12038559_1491100327882758_1641398990826886605_n

przemyślenia.

Recenzje, recenzje, recenzje…..i nareszcie  RECENZJE :)
Szczególnie te „kosmetyczne” i „modowe” recenzje których pełno, bo przecież każda szanująca się BLOGIERKA tudzież SZAFIARKA(?), guru w trendach modowo/kosmetycznych jest najlepszym informatorem kobiet  w dzisiejszych czasach.

Co stosować(?)
Jak stosować(?)
Ile stosować(?)
Czy warto stosować(?)
Gdzie kupić(?)
Co pachnie(?)
Co śmierdzi(?)
Ile zapłacić?)
Co HOT(?)
Co NOT(?)
Co wiocha(?)
Co trendii(?)

Osobiście mam trochę mieszane uczucia do tego wszystkiego.
Gdyby człowiek chciał i się zmobilizował troszku, codziennie takie dwie recenzje by dla was wyskrobał, bo patrząc na internety ludzie piszą o WSZYSTKIM.

Czy TEN cukier jest słodki(?)
Czy TA sól jest słona(?)
Jak poprawnie ugotować wodę na herbatę (?)
Jak poprawie ugotować wodę na kawę(?)

(…) przecież używam pasty do zębów (recenzja), płynu do demakijażu (recenzja) mydła też używam (recenzja) papier toaletowy (recenzja), płyn do mycia naczyń (recenzja), żel pod prysznic (recenzja), płyn do kąpieli (recenzja).
(…)Wymieniać można do rana :)

Myśl o tym, że np. ten podkład o którym dziś  napiszę , wcześniej był opisany przez milion milionów  kobiet mnie odstrasza.
Mam wrażenie, że ktoś kto zagląda na mojego bloga, podobnie jak ja pomyśli sobie – KUR*A! kolejna recenzja płynu do demakijażu z biedry, co za gniot ??!!.

(…)Co sprawia, że trafiając na czyjegoś BLOGa (których pełno) decydujecie się dodać do zakładki „ulubione” właśnie TEN(!) , zaglądacie tam z ciekawością i w napięciu czekacie na kolejne wpisy?

BTW. Czekajcie w „napięciu” na mój jutrzejszy wpis, bo właśnie w piekarniku robi się bakłażan SZTOS ;))

Całuję
RUDA.