wpid-IMG_20141105_221433.jpg

Zielona herbata i Maria Czubaszek.

 

Ave!
Koniec!
Finito!

„ku*wa!”
„kur*a”
„ch*j”
„kur*a”
„ku*wa! Co za dzień ?!”
”to bateria??Czy się waga zje*ała?!!!”   „Dżizasss!!!…ku*wa  ja  pier*ole!”
„Świat się skończył…!”

Czytaj ->zepsuła się waga!  O 23:00

100g makaronu
175g  kurczaka
20g oleju lnianego

To wszystko krew w piach!
Kto to tera  wszystko zważy ?!

(….)mało tego, ON przegrał  dziś „zakład” ,czyli  opłacało się zmawiać paciorki , bo  „gra” była  nie o byle co ;)

794 strony ….  Czyli „BLOG niecodzienny”, o którym myślałam  cały dzień.
Maria Czubaszek i jej niezawodne poczucie humoru  w najczystszej formie, celniej niż wszystkie  diagnozy społeczne- punktuje absurdy codzienności .
Mało tego …. Pani Gosia  (drugi już raz) przyniosła mi zieloną herbatę  z kwiatem wiśni.
I tu … muszę napisać „Dżizasss , kur*a, ja pie*dole”! lepszej   herbaty(zielonej, czerwonej czy czarnej) nie piłam NEVER!

A Zapach?
Zapach…niestety go ani nie da się opisać, ani namalować… a szkoda, bo robi  „robote”.
Herbata jest sprowadzana w 15sto  kg workach  , specjalnie dla  znajomej Gosi , która  jest właścicielem sieci restauracji  SHUSHI  w Warszawie , także nigdzie jej nie kupicie !

Sa Sa Sa Sa ;D

-Kotek….. myślisz, że nie za dużo  tych wulgaryzmów na jeden post?!
-NIE!

Dobranoc!;)